Gdyby samochody mogły mówić, 300ZX powiedziałby: „Byłem przyszłością – i to zanim ktokolwiek wiedział, że przyszłość nadejdzie”. W czasach, gdy sportowe auta były jeszcze surowe i kapryśne, Nissan zbudował coupé, które wyglądało jak statek kosmiczny i jeździło jak marzenie. Twin Turbo. Cztery koła skrętne. Technologiczna orgia, która narodziła się z obsesji japońskich inżynierów i marzenia o podboju Ameryki.
Z31 to był tylko przedsmak. Z32 zrywało z przeszłością.
W 1989 roku Nissan przestał się bawić w półśrodki. Z31 – poprzednia generacja Z – miała fanów, ale była ciężka, starzejąca się i… trochę zbyt „latami 80.”. Z32 nie zamierzało iść tą drogą. Zostało narysowane całkowicie od nowa – bez kopiowania.
Projektant Isao Sono i zespół inżynierów korzystali z superkomputera Cray-2 (jednego z najmocniejszych komputerów świata), by zaprojektować sylwetkę o perfekcyjnej aerodynamice (Cx = 0,31). Efekt? Kształty z innej planety. Szerokie, płaskie nadwozie, podwójne reflektory, muskularna linia nad tylnym nadkolem – Z32 wyglądała jak samochód z Akiry.
Twin Turbo, V6 i cztery koła skrętne – piekielnie zaawansowane
Pod maską znalazł się silnik VG30DETT – podwójnie doładowane 3.0 V6, które generowało 280 KM i 384 Nm. Moment był dostępny niemal od dołu – dzięki biturbinowemu układowi z intercoolerami.
Ale moc to był tylko początek. Z32 miała:
- system HICAS – tylne koła skrętne (prawdziwe 4WS),
- zaawansowane zawieszenie wielowahaczowe – niezależne z przodu i z tyłu,
- elektryczne fotele, cyfrowy komputer pokładowy, aktywne zawory wydechowe,
- i opcjonalne T-Topy, które dawały namiastkę roadstera w coupe.
Wersja Twin Turbo przyspieszała do setki w ok. 5,6 s, a jej prędkość maksymalna przekraczała 250 km/h. Dla porównania: Supra MK3 potrzebowała więcej czasu, a Porsche 944 Turbo musiało uznać wyższość Nissana.
Zbudowany z myślą o USA, ale pokochany wszędzie
300ZX był oczkiem w głowie amerykańskiego oddziału Nissana – i był tam też produkowany (w wersji LHD) w fabryce w Smyrna, Tennessee. W USA Z32 otrzymał dziesiątki nagród, m.in. „10 Best Cars” magazynu Car and Driver – przez siedem lat z rzędu!
W Japonii był bardziej elitarny – drogi, egzotyczny, skierowany do kierowców z „wyrobionym gustem”. To nie był samochód dla każdego. To był technologiczny pokaz siły Nissana – nic dziwnego, że dzielił wiele rozwiązań z legendarnym GT-R R32.
Zachwycał media i popkulturę
Pojawiał się w grach (Gran Turismo, Need for Speed), anime, filmach akcji i teledyskach. Był symbolem stylu i prestiżu, zwłaszcza w USA i Azji. Jego futurystyczna deska rozdzielcza zorientowana na kierowcę do dziś wygląda nowocześnie.
Dziś – legenda, którą można sprowadzić z Japonii
300ZX Twin Turbo Z32 to dziś youngtimer z potencjałem kolekcjonerskim, który wciąż nie osiągnął szczytu wartości – choć zadbane egzemplarze coraz trudniej znaleźć.
„Z rynku japońskiego najłatwiej sprowadzić Z32 w idealnym stanie – Japończycy potrafili je pielęgnować niemal jak dzieci. Ale trzeba uważać na tuning. Wersje fabryczne, nienaruszone, są dziś białymi krukami” – mówi Michał Sadcza, analityk zakupowy firmy AutoStany.
To jeden z tych samochodów, które nie potrzebują przypomnienia – tylko powrotu. Jeśli ktoś kocha czyste, inżynierskie podejście do sportowego auta, a jednocześnie szuka emocji i stylu, jakiego nie da się już kupić w salonie – Z32 Twin Turbo jest odpowiedzią.
Czy to przyszły klasyk wart inwestycji?
Bez dwóch zdań. W Europie ceny już rosną. W Japonii – jeszcze można trafić okazję. A emocji, jakie daje ten samochód, nie zastąpi żadna hybryda, SUV czy hot hatch.
To ostatni Nissan Z, który był bardziej technologią niż marketingiem. Dziś – pieśń przeszłości. Ale wystarczy przekręcić kluczyk, by usłyszeć, że ona wciąż brzmi, i to cholernie dobrze.