Na początku lat 70. świat motoryzacji wyglądał jak pole bitwy. Europa tworzyła wyrafinowane, precyzyjne maszyny pełne stylu i kunsztu inżynierskiego. Ameryka wolała brutalną siłę – potężne silniki V8, muskularne sylwetki, niepokorne prowadzenie. Gdzieś między tymi światami pojawił się ktoś, kto postanowił je połączyć. Jego nazwisko brzmiało Alejandro de Tomaso, a jego odpowiedzią na dominację Ferrari, Porsche i Corvette była Pantera – samochód, który miał stać się ikoną stylu, mocy i niepokornego ducha.
Włoska krew, amerykańska stal
De Tomaso wiedział, że jeśli chce stworzyć samochód, który odniesie sukces na światowym rynku, musi sięgnąć po coś więcej niż europejską finezję. Potrzebował sojusznika. I znalazł go w postaci Ford Motor Company, a konkretnie w osobie Lee Iacoccy – człowieka, który wcześniej przyczynił się do powstania Forda Mustanga.
W 1970 roku, dzięki porozumieniu między De Tomaso a Fordem, rozpoczęły się prace nad Panterą. Samochód miał wyglądać jak rasowy włoski supercar, ale być napędzany i serwisowany jak amerykański muscle car. To był zamierzony kompromis – taki, który mógł zjednać klientów po obu stronach Atlantyku.
Projekt i konstrukcja
Sylwetka Pantery to dzieło Toma Tjaardy z włoskiego studia Ghia. Charakterystyczne ostre linie, klinowaty kształt, niskie zawieszenie, szeroki rozstaw kół i agresywny przód z pop-upowymi światłami – wszystko to tworzyło wizualnie brutalną, ale piękną całość.
Pod aluminiowo-stalowym nadwoziem znajdowało się samonośne nadwozie (monocoque) – rzadkość w tamtych czasach, zwłaszcza wśród aut z V8. Z tyłu umieszczono 5.8-litrowy silnik Ford Cleveland V8, generujący początkowo około 330 KM i ponad 450 Nm momentu obrotowego. Za przeniesienie napędu odpowiadała 5-biegowa skrzynia ZF, znana również z Maserati i Forda GT40.
Auto przyspieszało do 100 km/h w nieco ponad 5 sekund, osiągając maksymalną prędkość około 250 km/h. Ale dane techniczne nie oddają tego, co najważniejsze: Pantera prowadziła się surowo, była głośna, drapieżna, ale przy tym zachwycająca. Jej urok polegał na połączeniu amerykańskiej brutalności z włoskim temperamentem.
Wersje i ewolucja modelu
Pantera L (L jak „Lusso”) – wersja nieco bardziej cywilizowana, dostosowana do amerykańskich przepisów bezpieczeństwa i komfortu. Zmodyfikowano w niej zderzaki i poprawiono wnętrze.
Pantera GTS – model o bardziej sportowym charakterze, często z szerszymi oponami, lepszym chłodzeniem i dodatkowymi spojlerami. To właśnie ta wersja najbardziej zapisała się w pamięci jako rasowy „GT” z lat 70.
GT5 i GT5-S – wersje produkowane w latach 80., gdy De Tomaso już samodzielnie kontynuował produkcję po zakończeniu współpracy z Fordem. Auta te miały jeszcze bardziej muskularne nadwozia, wielkie felgi, rozbudowane spoilery i często mocniejsze silniki. Zyskały status kultowych wśród kolekcjonerów.
Między sukcesem a frustracją
Ford chciał wprowadzić Panterę na masowy rynek – przez salony Lincolna i Mercury’ego. Początkowo sprzedaż szła dobrze, ale pojawiły się problemy z jakością wykonania, chłodzeniem i serwisowaniem. W USA auta miały opinię trudnych i nieprzewidywalnych. Po kilku latach – dokładnie w 1975 roku – Ford wycofał się z projektu. De Tomaso kontynuował jednak produkcję na własną rękę aż do 1992 roku, tworząc niewielkie, ręcznie składane partie pojazdów.
Choć nie był to samochód stricte wyścigowy, Pantera pojawiała się na torach – głównie w prywatnych zespołach. Była za ciężka i zbyt nieprzewidywalna na profesjonalne ściganie, ale nadrabiała wyglądem i brzmieniem. Z czasem zyskała kultowy status – pojawiała się w filmach, teledyskach, na okładkach magazynów.
Jej dzikość była hipnotyzująca. Nie była tak doskonała jak Ferrari czy Porsche, ale miała w sobie coś, czego brakowało wielu konkurentom – duszę i charakter.
Renesans
Dziś Pantera jest ikoną lat 70. i 80.. Jej ceny na aukcjach rosną, a dobrze zachowane egzemplarze osiągają nawet kilkaset tysięcy euro. W świecie restomodów Pantera cieszy się ogromną popularnością – łączy się ją z nowoczesnymi zawieszeniami, hamulcami i jeszcze mocniejszymi silnikami. W 2019 roku marka De Tomaso została reaktywowana, a zaprezentowany model P72 miał być współczesnym hołdem dla stylu Pantery.
Ale oryginał pozostaje jeden.
Pantera była inna. I za to ją pokochano.