Projekt, który dojrzewał w cieniu wielkich ambicji
Kiedy w połowie lat 80. BMW zaczęło myśleć o następcy serii 7 E32, świat motoryzacji był już w zupełnie innym miejscu. Luksusowe limuzyny musiały być eleganckie, ale też nafaszerowane technologią, bo klienci z najwyższej półki oczekiwali czegoś więcej niż tylko wygodnego środka transportu. BMW postawiło więc przed swoimi projektantami i inżynierami ambitne zadanie: stworzyć samochód, który będzie nie tylko bardziej dopracowany od konkurencji, ale też stanie się nowym standardem w segmencie.
Za wygląd odpowiadał Boyke Boyer, a pieczę nad projektem sprawował Ercole Spada, znany z wcześniejszych dzieł w Carrozzeria Zagato. Efekt był piorunujący – elegancka linia, proporcje niemal idealne, żadnych przerysowań ani eksperymentów. W 1994 roku, kiedy świat zobaczył E38, wszyscy wiedzieli, że oto narodził się samochód, który będzie przez lata wzorem tego, jak powinna wyglądać luksusowa limuzyna.
Technologia, która wyprzedzała epokę
BMW E38 nie było tylko piękne. Było też jednym z najbardziej zaawansowanych samochodów swoich czasów. Po raz pierwszy w limuzynie klasy F znalazła się fabryczna nawigacja GPS z ekranem, wprowadzono też reflektory ksenonowe – absolutną nowość w połowie lat 90. Systemy bezpieczeństwa obejmowały boczne poduszki, kurtyny powietrzne, kontrolę trakcji ASC+T, a dla wymagających klientów przygotowano także wersje opancerzone High Security.
Na liście wyposażenia można było znaleźć elementy, które dziś kojarzymy raczej z autami XXI wieku – wielofunkcyjną kierownicę, zaawansowane zestawy audio, telefony pokładowe, a w luksusowych wariantach Highline nawet lodówkę i stoliki dla pasażerów tylnej kanapy. Wersje Long (oznaczane literą „L”) oferowały dodatkowe 14 cm przestrzeni między osiami, co sprawiało, że tylne siedzenia zamieniały się w salon dla dyplomatów i biznesmenów.
Serce E38 – bogata paleta silników
Pod maską BMW E38 kryło się niemal wszystko, co najlepsze w monachijskiej ofercie tamtych lat. W gamie znalazły się klasyczne rzędowe szóstki, mocne V8 i majestatyczne V12.
- R6: np. 728i z 2,8-litrową jednostką (193 KM), która była podstawowym, ale dynamicznym wyborem.
- V8: 730i, 735i, 740i – od 218 do 286 KM. Jednostki M60 i później M62 słynęły z kultury pracy i przyspieszeń godnych sportowych aut, szczególnie w 740i.
- Diesle: to właśnie tu BMW pokazało światu, że limuzyna z silnikiem wysokoprężnym może być szybka i prestiżowa. 730d (193 KM) i 740d (245 KM) zaskakiwały elastycznością, a jednocześnie gwarantowały rozsądne spalanie.
- V12: ukoronowanie gamy – 750i/750iL. 5,4-litrowe M73 o mocy 326 KM. Cisza, płynność i potęga – to były auta, które śmiało rywalizowały z Mercedesem S600.
Do tego dochodziły skrzynie biegów – większość klientów wybierała automaty ZF, ale w ofercie były też wersje manualne, dziś prawdziwe białe kruki.
Specjalne wcielenia i perełki dla kolekcjonerów
BMW E38 miało także swoje wyjątkowe odmiany. Najbardziej znane to opancerzone 740iL High Security i 750iL Protection, które woziły polityków, dyplomatów i biznesmenów na całym świecie. Najbardziej pożądana dziś jest jednak Alpina B12 5.7 – wersja z silnikiem rozwierconym do 5,7 litra i mocą 387 KM, zdolna rozpędzić się do 280 km/h. Takie samochody były spełnieniem marzeń koneserów – łączyły luksus, sport i unikatowość.
E38 na dużym ekranie
Nie sposób mówić o E38 bez wspomnienia jego filmowej kariery. Najsłynniejszy występ miał miejsce w filmie o Jamesie Bondzie, „Tomorrow Never Dies” (1997), gdzie srebrne 750iL stało się narzędziem agenta 007, sterowanym zdalnie za pomocą telefonu. Ten epizod sprawił, że E38 zapisało się w zbiorowej wyobraźni jako auto nowoczesne, pełne gadżetów i technologii przyszłości. Ale nie tylko Bond – E38 pojawiało się także w wielu filmach i serialach kryminalnych, gdzie odgrywało rolę auta gangsterów, biznesmenów i ludzi z półświatka. To tylko dodało mu charakteru.
Koniec ery i nowy rozdział
Produkcję E38 zakończono w 2001 roku. W sumie powstało około 327 tysięcy egzemplarzy. Następca, E65 autorstwa Chrisa Bangle’a, wywołał kontrowersje swoim designem i złamał klasyczną linię, którą tak cenili fani. Do dziś wielu uważa, że to właśnie E38 było ostatnią „prawdziwą” serią 7 – elegancką, proporcjonalną, luksusową, ale bez ekstrawagancji.
Dzisiaj – legenda, która nie traci blasku
Na rynku youngtimerów E38 jest dziś gwiazdą. Szczególnie poszukiwane są egzemplarze z silnikami V12 i rzadkie wersje Alpiny. Ale nawet podstawowe modele 728i czy 730d budzą respekt. To samochód, który łączy klasyczny styl z technologią i wciąż potrafi dać ogromną przyjemność z jazdy. W czasach, gdy współczesne limuzyny są przeładowane ekranami i elektroniką, E38 kusi swoją czystą formą i elegancją.