W cieniu kryzysu rodzi się legenda
Lata 80. były trudnym czasem dla amerykańskich muscle carów. Po naftowych turbulencjach lat 70. i kolejnych zaostrzeniach przepisów emisji spalin, dawni królowie prostej zaczęli tracić swoją dawną moc. Konie mechaniczne wyparowywały z cenników, a zamiast potężnych gaźników pojawiały się coraz bardziej restrykcyjne układy wtryskowe. Pontiac, marka znana z tego, że od zawsze grała na emocjach kierowców, nie zamierzał jednak odpuścić. W 1982 roku wprowadził trzecią generację Firebirda — bardziej aerodynamiczną, smuklejszą i gotową na nowe czasy. Ale prawdziwy majstersztyk miał nadejść pięć lat później — Trans Am GTA.
GTA – Gran Turismo Americano – było próbą połączenia dwóch pozornie sprzecznych światów: amerykańskiego muscle cara i europejskiego grand tourera. Włosi mieli swoje Ferrari 412, Niemcy – Mercedesy SL i Porsche 928, a Pontiac postanowił stworzyć odpowiedź rodem zza oceanu: samochód szybki, mocny, ale też komfortowy i dopracowany w szczegółach. GTA wyróżniało się dopieszczonym nadwoziem Trans Ama z subtelnymi akcentami – złotymi lub srebrnymi felgami „diamond-spoke” o średnicy 16 cali, eleganckimi emblematami GTA i dyskretnym bodykitem, który podkreślał linię auta bez przesadnego efekciarstwa.
Silniki – amerykańska siła w czasach ograniczeń
Największym atutem GTA był dostępny od 1987 roku silnik L98 Tuned Port Injection o pojemności 5,7 litra (350 cali sześciennych). Wywodził się prosto z Corvette i generował 225 KM oraz 447 Nm momentu obrotowego. W czasach, gdy większość amerykańskich aut balansowała w granicach 150–180 KM, GTA było prawdziwym mocarzem. Co więcej, jego charakterystyka różniła się od dawnych muscle carów – zamiast brutalnego zrywu przy wysokich obrotach oferował potężny ciąg już od dolnego zakresu, co czyniło go świetnym kompanem na autostradzie. W ofercie był też 5.0 LB9 TPI (210 KM), który można było sparować z manualną skrzynią biegów — wybór purystów, choć mniej efektowny na prostej.
WS6 robi różnicę
Pakiet WS6 Performance Suspension w GTA nie był marketingową wydmuszką. Zawierał twardsze sprężyny, mocniejsze amortyzatory, grubsze stabilizatory oraz szybsze przełożenie układu kierowniczego. Efekt? Firebird GTA prowadził się znacznie pewniej niż większość ówczesnych konkurentów z USA. Tarcze hamulcowe na wszystkich kołach były standardem, a w topowych wersjach pojawiały się nawet podzespoły hamulcowe o specyfikacji Corvette. GTA potrafiło wejść w zakręt z precyzją, która zaskakiwała kierowców przyzwyczajonych do „miękkich” muscle carów poprzednich dekad.
Luksus w stylu lat 80.
Wnętrze GTA stanowiło małe zaskoczenie. Zamiast typowych, szerokich kanap, oferowano kubełkowe fotele Recaro (opcjonalnie), które zapewniały wsparcie boczne na poziomie europejskich GT. Deska rozdzielcza pełna była zegarów, przełączników i gadżetów, w tym cyfrowego komputera pokładowego. Materiały wykończeniowe, choć wciąż utrzymane w klimacie epoki, były staranniejsze niż w podstawowych wersjach Firebirda. Elektryczne szyby, klimatyzacja, centralny zamek i wysokiej jakości system audio były w standardzie, co czyniło GTA autem na długie podróże.
Choć to wcześniejszy Trans Am, występujący w serialu Knight Rider jako KITT, zdobył światową rozpoznawalność, GTA stało się ikoną wśród miłośników tuningu i wyścigów ulicznych. W latach 80. i 90. często widywano je na nocnych zlotach muscle carów, gdzie jego nisko schodzący pomruk V8 przyciągał uwagę równie skutecznie jak agresywna sylwetka.
Liczby, które dziś imponują kolekcjonerom
Produkowany w latach 1987–1992, GTA był nie tylko topową wersją Firebirda, ale też jednym z najlepiej zachowanych przykładów tego, jak amerykańska motoryzacja potrafiła odnaleźć się w trudnych czasach. Dziś ceny zadbanych egzemplarzy GTA rosną z roku na rok, szczególnie w przypadku wersji 5,7 L98 z niskim przebiegiem i oryginalnym wyposażeniem.
GTA jako ostatni z rodu
Zamknięcie produkcji GTA w 1992 roku zbiegło się z końcem trzeciej generacji Firebirda. Wraz z nim odeszła era muscle carów, które były jeszcze w pełni mechaniczne, z minimalną ingerencją elektroniki. Dziś GTA to nie tylko samochód — to wehikuł czasu, który przenosi nas w lata 80., kiedy amerykańska motoryzacja próbowała znaleźć nową tożsamość i robiła to z wyjątkowym stylem.