Narodziny w ogniu rywalizacji
W 1967 roku Chevrolet odpowiedział na rynkowy sukces Forda Mustanga, wprowadzając model Camaro. Wersja Z28 pojawiła się jako odpowiedź nie tyle na sprzedaż, co na dominację Mustanga w serii wyścigowej Trans-Am. Homologacja wymagała silnika o pojemności poniżej 5 litrów, dlatego inżynierowie Chevroleta stworzyli specjalną jednostkę V8 o pojemności 302 cali sześciennych (4.9 litra), bazując na bloku 327 i głowicach z 283.
Z28 pierwszej generacji to surowy samochód bez klimatyzacji, bez automatu, bez zbędnych dodatków. Miał 4-biegową skrzynię Muncie, szperę i zawieszenie Performance Suspension. Moc podawana była oficjalnie jako 290 KM, ale w rzeczywistości sięgała ponad 320. Do tego dwutarczowe hamulce tarczowe z przodu i dostępny Rally Sport Package z chowanymi reflektorami. Dziś Camaro Z28 z lat 1967–1969 to święty Graal dla kolekcjonerów.
Druga generacja – większe nadwozie, więcej charakteru
W 1970 roku zadebiutowała druga generacja Camaro – szersza, dłuższa, bardziej europejska w proporcjach. Z28 wrócił do oferty z nowym silnikiem LT-1 V8 350 ci (5.7 litra), który rozwijał 360 KM w pierwszych latach. Samochód miał doskonały balans, niezależne zawieszenie przednie, oś tylną na resorach, a w opcji skrzynię M22 „rock crusher”.
Z czasem, w związku z normami emisji i kryzysem paliwowym, moc silników spadła, ale Z28 przetrwał. Wersje z końca lat 70. miały około 175–185 KM, ale nadrabiały wyglądem – pasy, spoilery, naklejki, charakterystyczna maska z wlotem i niepowtarzalna sylwetka.
Lata 80. – styl, technologia i IROC-Z
W 1982 roku pojawiła się trzecia generacja Camaro. Nowocześniejsza, lżejsza, z poprzecznym układem amortyzatorów i nowym wnętrzem. Z28 z początku lat 80. otrzymywał silniki 5.0 V8 (do 190 KM) z gaźnikiem, a później wtrysk TPI (Tuned Port Injection), co pozwalało osiągać 215–230 KM.
W 1985 roku pojawiła się odmiana IROC-Z (International Race of Champions), która szybko zyskała kultowy status. Obniżone zawieszenie, lepsze opony, charakterystyczne felgi i agresywny wygląd – wszystko to sprawiło, że Camaro stało się ikoną amerykańskiej ulicy lat 80. Skrzynie biegów: 5-biegowy manual BorgWarner albo 4-stopniowy automat.
Lata 90. – więcej mocy, więcej technologii
Czwarta generacja Camaro (1993–2002) przyniosła kolejną ewolucję. Z28 otrzymał nowoczesny silnik LT1 V8 5.7 z Corvette C4, a od 1998 roku LS1 – aluminiową jednostkę o mocy do 305 KM. Samochód przyspieszał do setki w około 5,5 sekundy, oferując świetne osiągi za relatywnie niską cenę.
Zawieszenie opierało się na kolumnach McPhersona z przodu i sztywnej osi z tyłu, ale dobrze zestrojone dawało sporo frajdy. Camaro było agresywne, szybkie i niedrogie w utrzymaniu. Z28 wyróżniał się maską bez wlotu powietrza (w przeciwieństwie do SS) i klasycznym oznaczeniem na zderzakach.
Powrót legendy – Z28 na tor i tylko na tor
Po latach nieobecności, w 2014 roku Chevrolet reaktywował nazwę Z28 dla limitowanej, torowej wersji Camaro piątej generacji. Auto otrzymało silnik LS7 7.0 V8 (505 KM) znany z Corvette Z06. Manualna 6-biegowa skrzynia Tremec, szpera, ceramiczne hamulce Brembo, aktywne zawieszenie DSSV i masa niższa o 130 kg w porównaniu do SS sprawiały, że to była maszyna wyłącznie dla entuzjastów.
Wnętrze było uproszczone: brak klimatyzacji w standardzie, brak radia, lekkie fotele Recaro. Wszystko podporządkowane osiągom. Czas okrążenia na Nürburgringu był lepszy niż Ferrari 458 Italia. To Z28 było najbliżej oryginalnej idei: wyścigi najpierw, wszystko inne później.
Dziś – status kultowy i inwestycyjny
Z28 to dziś nie tylko nazwa wersji. To legenda. Egzemplarze z lat 60., szczególnie z 1969 roku, osiągają na aukcjach setki tysięcy dolarów. IROC-Z wracają do łask jako kultowe klasyki lat 80., a wersja z 2014 roku jest już dziś obiektem kolekcjonerskim.
Każde Z28 ma w sobie coś wyjątkowego: surowość, torowe DNA, amerykańską bezkompromisowość. Nie są to auta wygodne, ale mają duszę. I właśnie dlatego ciągle kręcą się w głowach entuzjastów – niezależnie od pokolenia.