Na początku lat 60. Ferrari było niekwestionowanym królem długodystansowych wyścigów. Enzo Ferrari rządził torami Le Mans jak niepodzielny monarcha, a jego czerwone bolidy z Maranello dominowały na najtrudniejszych trasach świata. Henry Ford II, dumny dziedzic imperium stworzonego przez jego dziadka, chciał mieć część tego świata dla siebie. Był ambitny, nieprzejednany i przekonany, że jeśli ktoś ma złamać włoską hegemonię, to właśnie on.
Negocjacje trwały miesiącami. Ford liczył, że kupując Ferrari, zyska nie tylko legendarną markę, ale także dostęp do inżynierii, która uczyni jego firmę potęgą w wyścigach. Wszystko było na dobrej drodze, aż do dnia, kiedy Enzo Ferrari – w swojej typowej, bezkompromisowej manierze – zerwał rozmowy w ostatniej chwili. Powód? Nie chciał, by Ford miał cokolwiek do powiedzenia w sprawie Ferrari w wyścigach.
Henry Ford II nie był człowiekiem, który znosił upokorzenie. Wrócił do Detroit, spojrzał na swoich ludzi i wypowiedział jedno zdanie:
„Zbudujcie samochód, który zmiażdży Ferrari.”
Tak narodził się Ford GT40 – amerykański supersamochód, który nie tylko stanął do walki z włoską legendą, ale cztery razy z rzędu zdominował 24-godzinny wyścig Le Mans.
Projekt, który zmienił historię
Ford nie miał doświadczenia w budowie samochodów wyścigowych tej klasy. Jego inżynierowie potrafili robić szybkie muscle cary, ale świat Le Mans rządził się innymi prawami. Potrzebowali pomocy. Znaleźli ją w Wielkiej Brytanii – w małej firmie Lola Cars, prowadzonej przez Erica Broadleya, który od lat eksperymentował z lekkimi konstrukcjami.
Wspólnie z Fordem i w porozumieniu z zespołem Johna Wyera, legendy sportów motorowych, stworzyli pierwszy prototyp nowego samochodu – Ford GT. Był niski, szeroki, napędzany potężnym silnikiem V8. Jego wysokość wynosiła zaledwie 40 cali (1,02 metra) – stąd nazwa GT40.
Pierwsze bitwy – porażki i lekcje
Pierwsze testy i starty w 1964 roku były… katastrofą. Samochody były szybkie, ale nietrwałe. Przegrzewające się silniki, awarie skrzyni biegów, problemy z hamulcami – Ferrari mogło spać spokojnie.
Ford jednak nie był firmą, która szybko się poddawała. Wtedy do gry wkroczył Carroll Shelby – człowiek, który wcześniej stworzył Shelby Cobra i miał jedno motto: „Większy silnik to lepszy silnik.” Shelby przejął rozwój GT40 i dokonał kluczowej zmiany – zamiast małych, europejskich jednostek V8, wsadził do auta potężny 7-litrowy silnik Forda.
GT40 Mk II zyskał brutalną moc, ale nie tylko. Wprowadzono lepsze chłodzenie, poprawiono aerodynamikę i przeprojektowano zawieszenie. Teraz auto nie tylko było szybkie – było gotowe na Le Mans.
1966 – historyczne zwycięstwo
W czerwcu 1966 roku na starcie 24-godzinnego wyścigu Le Mans stanęły czarne Fordy GT40. Ford wysłał tam sześć egzemplarzy, gotowych do najważniejszej walki w historii amerykańskiej motoryzacji.
Strategia była prosta – zajechać Ferrari na śmierć. Ford wiedział, że jego samochody są mocniejsze, ale nie muszą być szybsze na pojedynczym okrążeniu. Kluczem było tempo i niezawodność.
Ferrari zaczęło agresywnie, ale Amerykanie nie dali się sprowokować. Godzina po godzinie Fordy GT40 utrzymywały mocne tempo, a Ferrari zaczęły odpadać – jedno po drugim, aż w końcu wszystkie Ferrari się poddały.
Na mecie Ford GT40 zajął całe podium – 1., 2. i 3. miejsce. Henry Ford II w końcu dopiął swego – nie tylko pokonał Ferrari, ale zmiażdżył je na ich własnym terenie.
Dane techniczne – potęga inżynierii
Najbardziej legendarną wersją był Ford GT40 Mk II z 1966 roku, napędzany ogromnym silnikiem:
- Silnik: 7.0L V8 Ford FE
- Moc: około 485 KM
- Moment obrotowy: 650 Nm
- Skrzynia biegów: 4-biegowa manualna
- Prędkość maksymalna: 340 km/h
- 0–100 km/h: około 5,2 sekundy
- Waga: 1100 kg
To auto było czystą siłą i brutalnością, a jednocześnie miało precyzyjne prowadzenie i aerodynamikę, która pozwoliła mu na wielogodzinne ściganie bez większych strat mocy.
Cztery lata dominacji
Ford nie poprzestał na jednym triumfie. GT40 wygrywał Le Mans cztery razy z rzędu:
- 1966 – legendarne 1-2-3, które przeszło do historii.
- 1967 – wygrana wersji Mk IV, już całkowicie zaprojektowanej w USA.
- 1968 – kolejne zwycięstwo, tym razem ulepszonej wersji Mk I.
- 1969 – Ford GT40 ponownie triumfuje, pokonując Porsche o zaledwie kilka sekund.
Po 1969 roku Ford wycofał się z wyścigów, ale GT40 stał się symbolem amerykańskiej determinacji i ducha walki.
Dziedzictwo – współczesne wcielenia Forda GT
W 2005 roku Ford postanowił wskrzesić legendę. Powstał nowoczesny Ford GT, inspirowany GT40, ale dostosowany do współczesnych technologii.
W 2016 roku historia zatoczyła pełne koło – nowy Ford GT, z turbodoładowanym silnikiem V6 EcoBoost, wrócił na Le Mans i ponownie pokonał Ferrari, dokładnie 50 lat po pierwszym triumfie.
Symbol zemsty i inżynieryjnego geniuszu
Ford GT40 to więcej niż samochód. To historia o ambicji, dumie i determinacji, która doprowadziła do jednego z największych rewanżów w dziejach motoryzacji. To dowód, że czasem sport to nie tylko walka o zwycięstwo, ale i o honor.
A wszystko zaczęło się od urażonej dumy Henry’ego Forda II i jednego prostego polecenia:
„Pokonajcie Ferrari.”